sobota, 23 lipca 2016

Kosze na zabawki

Odkąd urodził się  Preses, nasze mieszkanie powoli, acz regularnie zaczęło przypominać plac zabaw. Małe, zręczne rączki chowają sprytnie samochodziki  w różnych, nieoczekiwanych miejscach, a i boleśnie można nadziać się bosą stopą na klocek... Inwazja postępuje, mieszkanie zdaje się być coraz mniejsze...
Część zabawek trzymałam w kartonach, ale i one powoli zaczęły pękać pod naporem kolejnych zdobyczy syna. Postanowiłam uszyć miękkie kosze z resztek tkanin, które zostały mi z zeszłorocznych zakupów. Ostatni raz maszyny do szycia używałam właśnie rok temu. Doświadczenie mam znikome, ale przyznać muszę, że pękam z dumy - udało mi się :) Żadna to filozofia, polecam gorąco kurs z bloga Mama Konrada szyje.
A oto moje kosze:
Ich zaletą jest niewiarygodna pojemność :)


Wczoraj o godzinie 17 uroczyście rozpoczęłam urlop. A jak to urlopy rodziców małych dzieci mają w zwyczaju, został on powitany gorączką Prezesa...

11 komentarzy:

  1. Fajne te kosze - ładne kolory :))

    OdpowiedzUsuń
  2. PRZEPIĘKNE!!! ja nawet tak nie opanowałam maszyny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to naprawdę nie jest trudne, tylko skomplikowanie wygląda :)

      Usuń
  3. O jaaa...rewelacyjny pomysł! Nasze mieszkanie z gumy nie jest a przy dwójce, tego zabawkowego spamu coraz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) oj tak, a teraz Prezes jest w takim wieku, że Małżonek niby kupuje klocki dla syna, a tak naprawdę, cóż... świetnie się bawi przy budowaniu kolejnych autek ;) Strach pomyśleć, co będzie dalej :P

      Usuń
  4. Piękne kosze;) Oj tak, tam gdzie pełno małych rączek takie kosze są nieocenione;D

    OdpowiedzUsuń
  5. super :) zapraszam do wzięcia udziału i dodania posta w link party u mnie :) http://speckled-fawn.blogspot.com/2016/07/urodzinowy-post-i-link-party-z-nagrodami.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne kosze :-) cieszę się, że tutek był zrozumiały!
    pozdrawiam
    Ewa-MAMA KONRADA

    OdpowiedzUsuń