poniedziałek, 27 października 2014

I jest!... Jestem bohaterem w moim domu :)

Jak powiedziałam A, to trzeba powiedzieć B - dziś chwalę się najwspanialszym ochraniaczem na świecie :) No dobra, może nie jest taki wspaniały, ale naprawdę bardzo się cieszę, że się nie zlękłam, tylko usiadłam i uszyłam :) To "usiadłam i uszyłam" w praktyce jest słabym żartem, bo w rzeczywistości robiłam po troszeczku, troszenieczku, na ile pozwalał mi mój mały Bączek.

Zanim przystąpię do pokazania zdjęć, chciałabym bardzo Wam podziękować za wszystkie komentarze. Tak sobie tu piszę, tworzę, niby prowadzę dla siebie tego bloga, ale cieszę się jak głupia z każdego Waszego słowa zostawionego tutaj. Dziękuję - to mnie motywuje do dalszej radosnej pracy twórczej!

No więc, proszę Państwa, oto on, niech się go strzeże każdy niefrasobliwy szczebelek! :

Jedna strona:

Druga strona:


Obiekt zamontowany na łóżeczku, w dwóch wariacjach:


środa, 22 października 2014

Pękam z dumy!!! nie taka maszyna do szycia straszna jak mówi instrukcja

Krawcowa ze mnie żadna, ale wreszcie udało mi się zebrać w sobie, wyjąć z czeluści szafy nieużywaną maszynę do szycia i rozszyfrować instrukcję obsługi :) Mały przeszedł z kołyski na łóżeczko, więc potrzebował odpowiedniej pościeli. Pościel to chyba najłatwiejsza rzecz do uszycia na początek, tak więc ochoczo zabrałam się do pracy i oto efekt:

jedna strona:


i druga:

czyli moje ulubione połączenie brązu z niebieskim. Tak naprawdę pościel jeszcze nie jest skończona, bo muszę doszyć guziki (i doczytać w instrukcji jak zrobić dziurki :) ), ale po prostu nie mogłam się powstrzymać, bo pęknę :)

Następny będzie ochraniacz na szczebelki, ech - już się boję!